Pobierz najnowszy numer

Newsletter

Zapisz się do naszego Newslettera, aby otrzymywać informacje o nowościach z branży!

Jesteś tutaj

Dlaczego boimy się telefonów komórkowych?

Printer Friendly and PDF

Jadąc miejskim tramwajem łatwo zaobserwować, że większość pasażerów umila sobie podróż konwersacją przez telefon komórkowy. Czy ktokolwiek zastanawia się nad poziomem promieniowania elektromagnetycznego wewnątrz tego pojazdu, gdzie jednocześnie, w zamkniętej metalowej puszce, działa kilkanaście telefonów komórkowych? Co jest dla nas bardziej niebezpieczne? Wieża antenowa, która znajduje się setki metrów od nas, czy własny telefon trzymany przy uchu?

Kilkanaście lat temu, kiedy wykorzystanie telefonów komórkowych nie było jeszcze tak powszechne jak obecnie, niemiecką opinię publiczną zbulwersowała historia, która rozegrała się w cichym, prowincjonalnym miasteczku. Miejscowa lekarka, której pacjentami byli najstarsi mieszkańcy dzielnicy podmiejskiej, przekonała ich, że wieża antenowa, która została wybudowana kilka kilometrów poza miastem, stanowi dla nich śmiertelne zagrożenie. Chodziło nie tyle o samą wieżę, co o wysyłane z niej zabójcze fale radiowe. Działania tej pani okazały się tragiczne w skutkach. Spora grupa pacjentów uległa jej sugestiom i przeniosła się ze swoich ciepłych i suchych domów do specjalnie wykopanych ziemianek, bo tam nie docierały fale radiowe. Skończyło się to zapaleniami płuc, reumatyzmem i zwolnieniem tej pani z pracy.

Nie jest to jedyny przykład zbiorowej histerii wywołanej bliskością radiowych urządzeń nadawczych. Często słyszy się, że ceny działek letniskowych w jakiejś okolicy spadają, gdyż któryś z operatorów telefonii komórkowej wybudował w pobliżu stację retransmisyjną. Co z tego, że stacja zapewnia mieszkańcom okolicznych osiedli dostęp do Internetu i możliwość korzystania z telefonów komórkowych, skoro nawiedzeni ekolodzy widzą w niej samo zło. Zabrzmi to anegdotycznie, ale zdarzają się skargi na to, że od momentu zbudowania wieży antenowej kury znoszą mniejsze jajka. Później okazuje się, że operator jeszcze nie uruchomił stacji nadawczej i żadnego zabójczego promieniowania nie ma, ale mieszkańcy i tak je odczuwają. Przez długie lata w Polsce obowiązywał zakaz korzystania z telefonów komórkowych na terenach stacji benzynowych. Przepis funkcjonował, ale nikt nie był w stanie podać sensownego wytłumaczenia powodów, dla których go wprowadzono.

Warto wyjaśnić, że polskie przepisy dotyczące poziomów emisji promieniowania elektromagnetycznego są bardzo restrykcyjne. Są to jedne z najostrzejszych przepisów, jakie obowiązują na terenie Europy. Z tego powodu nie można ot, tak sobie budować stacji nadawczych i emitować fal radiowych o dowolnym natężeniu, lecz nikogo z oponentów to nie uspokaja.

Zastanówmy się, co tak naprawdę może być szkodliwe dla osób korzystających z telefonów komórkowych. Czy sam fakt kontaktu ciała ludzkiego z promieniowaniem elektromagnetycznym niesie za sobą jakieś zagrożenia? I tak, i nie, to kwestia natężenia tego promieniowania. Jeśli jest ono naprawdę silne, powoduje efekt termiczny, jak w kuchence mikrofalowej. W środowisku medycznym trwają spory na temat dopuszczalnych poziomów tego promieniowania. Operuje się pojęciem ekspozycji, rozumianej jako iloczyn czasu trwania emisji i natężenia promieniowania. Zgodnie z takim rozumowaniem długotrwałe przebywanie w słabym polu elektromagnetycznym powinno być tak samo szkodliwe jak pochłanianie krótkich, ale bardzo silnych impulsów, jak podczas wyładowań atmosferycznych. Z dotychczasowych badań nie wynikają wnioski praktyczne, zdania naukowców są podzielone. Wiadomo, że bardzo silne pola elektromagnetyczne, które są w stanie wywołać efekt termiczny, są szkodliwe dla zdrowia, ale słabe pola, do których nasze organizmy są przyzwyczajone, nie powodują widocznych efektów.

Wszystkie istoty żywe zamieszkujące Ziemię od milionów lat miały kontakt z promieniowaniem elektromagnetycznym Słońca, które okresowo przyjmowało duże wartości, oraz z promieniowaniem kosmicznym. Innym naturalnym źródłem bardzo silnego promieniowania elektromagnetycznego były wyładowania atmosferyczne. Tak więc nie jest prawdą, że dopiero rozwój cywilizacji wystawił nas na tego typu oddziaływania.

Nie wdając się w rozważania naukowe, przyjmijmy, że promieniowanie elektromagnetyczne jest tym bardziej szkodliwe, im jest silniejsze. Przyjąwszy takie założenie, zastanówmy się, czy stacja retransmisyjna zbudowana kilka kilometrów od siedzib ludzkich może stanowić istotne zagrożenie dla zdrowia mieszkańców i kondycji ich żywego inwentarza.

Z fizyki wiadomo, że gęstość mocy pola elektromagnetycznego maleje z kwadratem odległości od jego źródła. To oznacza, że w odległości kilku kilometrów od anten nadawczych fale radiowe są miliony razy słabsze niż przy samych antenach. Z kolei na obszarze tuż pod wieżą natężenie pola też nie jest duże, gdyż anteny mają kierunkowe charakterystyki i nie promieniują ku dołowi. Czy kogokolwiek oślepia latarnia morska czy reflektor umieszczony na wysokim maszcie? Wieże antenowe nie mają negatywnego wpływu na zdrowie ludzi i zwierząt przebywających w ich pobliżu. Ich obecność może być negatywna tylko pod względem estetycznym, gdyż swoim kształtem mogą zaburzać harmonię krajobrazu, ale to zupełnie inny problem.

Zastanówmy się teraz, jak wpływają na nasze zdrowie telefony komórkowe, czyli urządzenia, które trzymamy zawsze blisko siebie, a podczas rozmowy przykładamy do ucha. Powołując się na to samo prawo fizyki, uzależniające natężenie promieniowania elektromagnetycznego od odległości od jego źródła, łatwo dojść do wniosku, że właśnie aparat telefoniczny stanowi dla nas realne zagrożenie. Cóż z tego, że podczas rozmowy emituje on falę radiową o mocy 0,5 W, skoro jego antena jest oddalona tylko o kilkanaście centymetrów od środka naszego mózgu? Jego wpływ na nasze ciało jest miliony razy większy niż wpływ odległej stacji bazowej. Można też ironicznie stwierdzić, że bliskość stacji bazowej nie tylko nikomu nie szkodzi, lecz przeciwnie – podnosi poziom bezpieczeństwa. Aparaty telefoniczne dostosowują moc swoich nadajników do odległości między abonentem a wieżą antenową, a zatem osoba przebywająca blisko wieży antenowej ulega słabszemu napromieniowaniu przez własny telefon niż osoba korzystająca z odległej stacji bazowej, gdyż trzymany przy uchu aparat redukuje moc swojego nadajnika do poziomu kilkudziesięciu mW.

Przykładem negatywnego wpływu komórkowych aparatów telefonicznych na najbliższe otoczenie może być charakterystyczny warkotliwy dźwięk wydobywający się z głośników telewizorów, odbiorników radiowych w samochodach czy domowych urządzeń Hi-Fi, w pobliżu których znajduje się telefon komórkowy. Jest to skutek dużego natężenia pola elektromagnetycznego wytwarzanego przez aparat telefoniczny. Czy ktoś kiedykolwiek słyszał ten charakterystyczny dźwięk, gdy przejeżdżał w pobliżu wieży antenowej?

Przekonanie o szkodliwym wpływie stacji retransmisyjnych na zdrowie ludzkie nie ma uzasadnienia. Szkoda tylko, że osoby protestujące przeciwko rozbudowie sieci komórkowych nie mają elementarnej wiedzy, która pozwoliłaby im właściwie ocenić, co stanowi faktyczne zagrożenie dla ich zdrowia.

Andrzej Walczyk

 

Zabezpieczenia 6/2015

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie tekstów bez zgody redakcji zabronione / Zasady użytkowania strony