Pobierz najnowszy numer

Newsletter

Zapisz się do naszego Newslettera, aby otrzymywać informacje o nowościach z branży!

Jesteś tutaj

Spaleni słońcem

Printer Friendly and PDF
fot1

Fot. 1. Koronalny wyrzut masy na słońcu, źródło: NASA/GSFC/Obserwatorium Dynamiki Słońca

„Spaleni słońcem” to tytuł znanego filmu Nikity Michałkowa, jednakże ten artykuł nie ma nic wspólnego z dramatami przeżywanymi przez jego bohaterów, a jedynie opisuje pewne zjawiska fizyczne, które mogą przysporzyć mieszkańcom Ziemi równie wielu kłopotów. U większości ludzi słowo „słońce” wywołuje pozytywne skojarzenia. Jego obecność na pogodnym niebie jest jednoznacznie utożsamiana ze światłem i ciepłem. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że emitowane przez nie promieniowanie ma wiele składników, z których nie wszystkie są dla nas korzystne.

Słońce a technologia

Od czasów prehistorycznych do końca XIX wieku ludzie traktowali słońce jako stały, niezmienny element w ich życiu. Pomimo rozwoju nauki przez stulecia nie podawano żadnego sensownego wyjaśnienia zjawisk zachodzących na Słońcu. Nikt nie zastanawiał się też nad łatwo zauważalnymi fenomenami, choćby takimi jak ciemne plamy pojawiające się okresowo na jego tarczy. Takie plamy zostały po raz pierwszy zaobserwowane w starożytności, zaś w epoce wczesnego renesansu ich naukowymi badaniami zajmował się Galileusz, jednak ich pochodzenie wyjaśniono w zadowalający sposób dopiero w XX wieku. Dopiero w XX wieku postępy w dziedzinie fizyki pozwoliły wyjaśnić, że źródłem energii we wszystkich gwiazdach, w tym także na Słońcu, jest reakcja termojądrowa, zaś jej przebieg wcale nie jest równomierny i niezmienny.

Słońce jest dla nas nie tylko źródłem światła i ciepła. Jego negatywne oddziaływania, które również mają miejsce, mogą utrudnić lub nawet uniemożliwić dalszy rozwój naszej cywilizacji. Wszystkie te negatywne zjawiska występowały od zarania dziejów, jednak przed wiekami ich skutki trafiały w próżnię, bowiem nie istniały żadne urządzenia czy systemy, które wykazywałyby choćby najmniejszą podatność na tego typu oddziaływania. To, co obecnie nazywamy burzami magnetycznymi, powodowało pojawianie się mniej lub bardziej intensywnych zórz polarnych, którym ludy zamieszkujące obszary podbiegunowe przypisywały magiczne właściwości i które były przez nie postrzegane jako zła wróżba. Na tym kończył się negatywny wpływ Słońca na rozwój ziemskiej cywilizacji.

Sytuacja uległa drastycznej zmianie pod koniec XIX wieku, kiedy to na Ziemi pojawiły się pierwsze linie kolejowe i stacje telegraficzne. Zarówno tory kolejowe, jak i druty telegraficzne stanowiły przewodniki o długości dochodzącej do wielu tysięcy kilometrów. W ten sposób powstały pierwsze ziemskie obiekty wykazujące podatność na negatywne oddziaływania Słońca.

W wielu publikacjach można znaleźć opis silnej burzy magnetycznej, która wystąpiła drugiego września 1859 roku. Poprzedziły ją niecodzienne zjawiska na Słońcu zaobserwowane przez angielskiego astronoma-amatora Richarda Carringtona. Analiza opisu tych zjawisk pozwala przypuszczać, że na Słońcu nastąpił wtedy rozbłysk, któremu towarzyszył koronalny wyrzut masy. Tego typu zjawiska są obecnie dobrze znane i podlegają prognozowaniu podobnie jak prognozuje się pogodę, jednakże w tamtych latach były dla astronomów całkowicie zaskakujące. Wyemitowana przez Słońce chmura gorącej plazmy przemieszczała się w kierunku Ziemi z kosmiczną prędkością przekraczającą osiem milionów kilometrów na godzinę i po dwóch dobach dotarła do niej, powodując najsilniejszą ze znanych burzę magnetyczną. Nie oznacza to, że w przeszłości nie występowały jeszcze gwałtowniejsze burze magnetyczne.

W nocy z 2 na 3 września 1859 roku zorze polarne były tak silne, że rozjaśniły niebo nawet na obszarach podzwrotnikowych, myląc rybaków karaibskich, którzy wypłynęli na morze myśląc, że to już świt. Zmyleni jasnym niebem górnicy w Górach Skalistych także udali się do pracy. Jak widać, jedni i drudzy nie dysponowali jeszcze zegarkami, zaś ich pomyłka nie miała większego znaczenia praktycznego. Jasne zorze były widoczne także w Meksyku, w Afryce i w wielu innych regionach, lecz i tam nie wywołały żadnych poważnych skutków.

Zupełnie inaczej przedstawiała się sytuacja na stacjach kolejowych na terenie Europy i Stanów Zjednoczonych, gdzie zainstalowane były liczne linie telegraficzne. Obecnie wiemy, że burze magnetyczne powodują przepływ prądu stałego o znacznym natężeniu przez wszystkie ciała zdolne ten prąd przewodzić, jednakże tej wiedzy nie mieli ówcześni kolejarze. Obsługa stacji telegraficznych stwierdziła, że telegraf ciągle działa pomimo odłączenia zasilania, zaś przepływającego prądu nie można w żaden sposób wyłączyć. Doprowadziło to do licznych pożarów oraz do porażenia pracowników obsługujących telegraf i nastawnie kolejowe. Tak niecodziennych zjawisk nie można było w żaden sposób wyjaśnić i nikt nie wiązał ich z wybuchem na Słońcu, zaobserwowanym dwa dni wcześniej przez anonimowego angielskiego astronoma-amatora.

Obecnie wydarzenia z drugiego września 1859 roku mogą wydawać się komiczne i mało znaczące, jednak należy zauważyć, że cywilizacja stworzona przez ludzi żyjących w połowie XIX wieku była mało uzależniona od zdobyczy technologii, dlatego silna burza magnetyczna nie stanowiła zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców Ziemi i nie spowodowała dużych strat materialnych. Ocenia się, że gdyby podobny kataklizm zdarzył się w XXI wieku, jego skutki dla gospodarki światowej byłyby katastrofalne.

fot1

Rys. 1. Wiatr słoneczny i pasy van Allena

We współczesnym świecie najwyższą podatność na burze magnetyczne wykazują sieci energetyczne, a konkretnie transformatory wysokiego napięcia. Przepływ prądu stałego przez uzwojenia takich transformatorów powoduje nasycanie ich rdzeni, a tym samym drastyczny wzrost wydzielania ciepła. Innymi słowy, na skutek silnej burzy magnetycznej większość transformatorów energetycznych na całej Ziemi uległaby spaleniu. Mogłoby się wydawać, że nie powinno to spowodować większych problemów, gdyż łączna liczba tych transformatorów nie jest duża i można byłoby wymienić je na nowe, jednakże tego typu transformatory są produkowane jedynie na zamówienie, a cykl produkcyjny w normalnych warunkach trwa około roku. W nienormalnych warunkach, to znaczy przy braku energii elektrycznej, unieruchomionym transporcie i niedziałających zakładach kooperacyjnych uszkodzone transformatory można byłoby wymienić dopiero po kilkunastu latach. W tym czasie cała Ziemia pozostawałaby bez dostaw energii elektrycznej. Chyba nikomu nie trzeba wyjaśniać skutków takiego stanu rzeczy.

W wielu krajach, między innymi w Stanach Zjednoczonych, prowadzone są prace zmierzające do poprawy tej sytuacji. Sposobem na uniknięcie globalnej katastrofy jest natychmiastowe odłączenie transformatorów wysokiego napięcia od linii energetycznych, jednakże w praktyce jest to trudne i odpowiednie rozwiązania techniczne zostały zastosowane jedynie w niektórych sieciach, zaś system wczesnego ostrzegania praktycznie nie istnieje. Innym sposobem jest modyfikacja sieci energetycznych pozwalająca na odcięcie drogi przepływu prądu stałego przez transformatory, co może być zrealizowane z użyciem odpowiednio skonstruowanych kondensatorów, jednakże ta metoda jest kosztowna i bardzo kłopotliwa w realizacji i nikt nie rozpatruje jej poważnie.

Na zniszczenie na skutek wystąpienia silnej burzy magnetycznej narażone są także systemy zawdzięczające swoje działanie okrążającym Ziemię satelitom. Należą do nich systemy telekomunikacyjne, nawigacyjne a także radiofoniczne, militarne i liczne inne. Chmura cząstek wyrzucanych przez Słońce w chwili rozbłysku koronowego zdmuchuje satelity z orbit podobnie jak silny wiatr powoduje zmianę kursu okrętów na morzu. Słońce cały czas emituje słaby strumień cząstek materialnych zwany wiatrem słonecznym, dlatego wszystkie satelity telekomunikacyjne są wyposażone w silniki korekcyjne stabilizujące ich orbity. W przypadku silnych podmuchów wiatru słonecznego występujących podczas burz magnetycznych silniki korekcyjne nie będą w stanie podołać zadaniu i orbity satelitów ulegną trwałym zmianom, co w konsekwencji spowoduje ich awarię. Ponadto Słońce cały czas emituje strumień innych cząstek materialnych, między innymi neutronów, oraz jest źródłem promieniowania rentgenowskiego, co powoduje zakłócenia w pracy lub nawet uszkodzenia urządzeń elektronicznych znajdujących się w kosmosie. Przykładowo, na skutek promieniowania słonecznego następuje okresowe resetowanie komputerów pokładowych w pojazdach kosmicznych i satelitach telekomunikacyjnych. Podczas burz magnetycznych emisja cząstek materialnych oraz innych szkodliwych promieniowań intensyfikuje się, co w skrajnych przypadkach może całkowicie zablokować komputery pokładowe tych satelitów. Odczuwalne dla nas skutki to między innymi uniemożliwienie jakichkolwiek połączeń telefonicznych, brak dostępu do Internetu i programu telewizyjnego, brak nawigacji satelitarnej.

fot1

Rys. 2. Aktywność słońca na przestrzeni ostatnich dwunastu lat

Promieniowanie korpuskularne emitowane przez Słońce jest szkodliwe dla kosmonautów przebywających w promach kosmicznych i na stacjach orbitalnych. Nie chroni ich ani atmosfera, ani ziemskie pole magnetyczne, dlatego podczas planowania załogowych lotów kosmicznych uwzględnia się prognozy kosmicznej pogody, czyli przewidywaną siłę wiatru słonecznego oraz intensywność innego rodzaju promieniowań, przed którymi kosmonauci nie mogą być chronieni. Skuteczna ochrona wymagałaby zastosowania dużych i ciężkich osłon, których wyniesienie w przestrzeń kosmiczną z użyciem dostępnych środków transportu jest niemożliwe. Jak widać Ziemia z jej atmosferą i magnetosferą stanowi doskonały schron dla istot żywych. Zainteresowanych tym problemem odsyłam do strony www.spaceweather.com, na której można znaleźć szczegółowe dane na temat aktualnego stanu Słońca.

Nie jest to pełna lista strat, z jakimi należy się liczyć w przypadku wystąpienia silnej burzy magnetycznej. Ponadto słabsze burze także stanowią istotne zagrożenie. Przykładowo, na skutek wyrzutu plazmy z korony słonecznej, który miał miejsce dziewiątego marca 1989 roku, w cztery dni później na Ziemi rozszalała się burza magnetyczna, która spowodowała wyłączenie sieci energetycznej w okręgu Quebec w Kanadzie, które nastąpiło w efekcie kaskadowego zadziałania zabezpieczeń. Spaleniu uległy dwa transformatory wysokiego napięcia, zaś awaria na dziewięć godzin pozbawiła prądu sześć milionów ludzi i miała poważne skutki ekonomiczne.

Czym są burze magnetyczne?

Jak wiadomo, na skutek zjawisk zachodzących w płynnym wnętrzu Ziemi powstaje pole magnetyczne, dzięki czemu naszą planetę można porównać do gigantycznego magnesu stałego, którego bieguny są zlokalizowane w pobliżu biegunów geograficznych. Przestrzeń, w której Ziemia porusza się po orbicie wokółsłonecznej, bynajmniej nie jest próżnią. Ta przestrzeń jest wypełniona zjonizowanymi cząstkami materialnymi, głównie rozpędzonymi elektronami i protonami o bardzo wysokich energiach kinetycznych, wchodzącymi w skład wiatru słonecznego. Strumień tych cząstek można traktować jako pewnego rodzaju promieniowanie korpuskularne, którego natężenie nie jest stałe, lecz jest zależne od zjawisk zachodzących we wnętrzu Słońca. Gdyby to promieniowanie docierało bezpośrednio do powierzchni Ziemi, byłoby zabójcze dla większości organizmów żywych, jednakże ulega ono znacznemu osłabieniu po przejściu przez atmosferę ziemską, zaś pole magnetyczne powoduje jego odchylenie w kierunku biegunów.

Planetę obdarzoną polem magnetycznym można porównać do samolotu lecącego z prędkością naddźwiękową, który rozgarnia znajdujące się przed nim powietrze, co powoduje wytworzenie fali uderzeniowej oraz lokalne zmiany ciśnienia. Na podobnej zasadzie poruszająca się ruchem orbitalnym Ziemia rozgarnia cząstki wiatru słonecznego i tworzy falę uderzeniową, układającą się w przestrzeni kosmicznej w tak zwane pasy van Allena. To zjawisko zostało wykryte w 1958 roku przez aparaturę pokładowa satelity Explorer 1.

Intensywność wiatru słonecznego jest zależna od stanu Słońca i w przeciętnych warunkach ustala się równowaga między strumieniem cząstek a ziemskim polem magnetycznym, której nie towarzyszą żadne nadzwyczajne zjawiska fizyczne. Jednakże w okresach, w których aktywność Słońca wzrasta, ta równowaga ulega zaburzeniu. Jeśli gęstość strumienia cząstek emitowanych przez Słońce z jakiegoś powodu wzrasta, ruch tych cząstek oraz ich nagromadzenie w pobliżu biegunów powoduje zmiany ziemskiego pola magnetycznego. Gwałtowne zmiany ziemskiego pola magnetycznego indukują prąd elektryczny przepływający przez wszystkie materiały zdolne do jego przewodzenia, to znaczy przez glebę, wodę morską, a także przez różne wytwory technologii, takie jak linie energetyczne, tory kolejowe, rurociągi naftowe i gazowe. Jeśli w tych konstrukcjach nie zostały zastosowane odpowiednie zabezpieczenia, dochodzi do niekontrolowanego przepływu prądu stałego o dużym natężeniu. I właśnie taki stan nazywamy burzą magnetyczną.

Dwudziesty czwarty cykl słoneczny i jego wpływ na rozwój technologii

Dane zgromadzone dzięki obserwacjom Słońca prowadzonym przez ostatnie czterysta lat pozwoliły stwierdzić, że aktywność Słońca nie jest stała – podlega cyklicznym zmianom. W 1849 roku szwajcarski astronom i matematyk Rudolf Wolf opracował metodę ilościowej oceny aktywności słonecznej na podstawie liczby i rozkładu plam na Słońcu. Zaproponowana metoda była o tyle dobra, że pozwalała na porównywanie wyników badań uzyskiwanych w różnych obserwatoriach, niezależnie od rodzaju i rozmiarów użytych teleskopów. Od tamtej pory miarą aktywności słonecznej stała się tak zwana liczba Wolfa, zaś jej wykres, sporządzony na podstawie wszystkich dostępnych danych, pozwolił stwierdzić, że od kilkuset lat aktywność słoneczna zmienia się cyklicznie, przy czym długość cyklu nie jest stała – niektóre okresy znacznie różnią się od siebie i zdarzają się nawet kilkudziesięcioletnie anomalie, z jakimi mieliśmy do czynienia w latach 1650–1700. Pomimo tych anomalii przyjęto, że aktywność słoneczna zmienia się średnio co jedenaście lat, zaś poszczególne cykle są liczone od 1600 roku i kolejno numerowane. Obecny cykl słoneczny ma numer dwadzieścia cztery i właśnie zmierza do maksimum, które jest przewidywane na rok 2013.

We wczesnych latach dwutysięcznych aktywność słoneczna była bardzo niska, zaś dwudziesty czwarty cykl słoneczny rozpoczął się z kilkuletnim opóźnieniem. Prognozy mówią, że maksymalna wartość liczby Wolfa, której można się spodziewać pod koniec roku 2013, będzie dwa razy niższa niż w cyklu dwudziestym trzecim. To oznacza, że w początkowych latach XXI wieku wszystkie urządzenia i systemy elektryczne budowane przez ludzi, zarówno te, które zostały zainstalowane na powierzchni ziemi, jak i te, które zostały umieszczone w przestrzeni kosmicznej, nie podlegają i długo nie będą podlegały niszczycielskim wpływom promieniowania emitowanego przez Słońce, gdyż jego intensywność była i będzie bardzo niska. Z jednej strony pozwoliło to na szybki rozwój technologii, lecz z drugiej niesie ze sobą bardzo poważne niebezpieczeństwa.

Zasady ekonomii, którymi kierują się wszystkie firmy budujące rozległe instalacje energetyczne czy telekomunikacyjne, zmuszają do stosowania jak najprostszych rozwiązań technologicznych. Podobnie jest w przypadku konstrukcji satelitów telekomunikacyjnych i innych obiektów umieszczonych w kosmosie. Spokojne Słońce pozwala na potanienie produkcji i na bezawaryjną pracę tych urządzeń, gdyż nie trzeba stosować dodatkowych zabezpieczeń czy gromadzić zapasów części zamiennych. Jeśli aktywność słoneczna w roku 2013 rzeczywiście będzie tak niska, jak mówią prognozy, egzekucja „wyroku” zostanie przesunięta o kolejne jedenaście lat. Nie można jednak wykluczyć możliwości nieoczekiwanego wystąpienia silnej burzy magnetycznej, gdyż wyrzuty zjonizowanej materii z korony słonecznej mają charakter losowy. Zachodzi tu duże podobieństwo do wylewów rzek, które mają różną intensywność, zdarzają się w różnych odstępach czasowych i są trudne do przewidzenia. Mówi się o wodzie dziesięcioletniej i o wodzie stuletniej. Na podobnej zasadzie można prognozować, że umiarkowanie silne burze magnetyczne mogą się zdarzyć co kilkanaście lat, gdyż prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest uzależnione od przebiegu jedenastoletniego cyklu aktywności słonecznej, tymczasem silne burze magnetyczne, podobne do tej, która miała miejsce w 1859 roku, mogą wystąpić co kilkaset lat, zaś rządzące nimi mechanizmy nie są dotychczas znane.

rys4

Rys. 3. Aktywność słońca na przestrzeni ostatnich czterystu lat

 

Jak się zabezpieczyć przed skutkami burz magnetycznych?

Silnych burz magnetycznych nie można uniknąć, tak jak nie można uniknąć piorunów uderzających w wysokie budynki. Intensywny strumień zjonizowanych cząstek o bardzo wysokich energiach jest w stanie przedrzeć się przez atmosferę i magnetosferę ziemską, powodując przepływ prądu elektrycznego w zewnętrznych partiach skorupy ziemskiej i w instalacjach wytworzonych przez ludzi. Jedynym zabezpieczeniem jest stworzenie bezpiecznej drogi przepływu dla takiego prądu, tak jak w instalacjach odgromowych, gdzie prąd piorunowy jest odprowadzany do ziemi przez system zwodów i jego przepływ nie powoduje poważnych skutków. Wiąże się to z koniecznością przekonstruowania wielu kosztownych urządzeń, choćby takich jak transformatory stosowane w energetyce, a także zmusza do zmian w inwestycjach związanych z nowymi instalacjami. W świecie, w którym jedynym celem rozwoju jest zysk wynikający ze sprzedaży towarów, trudno liczyć na to, że ktokolwiek z własnej woli podejmie tego typu działania.

Na dodatek z długookresowych obserwacji magnetosfery wynika, że ziemskie pole magnetyczne słabnie i za kilkaset lat może dojść do jego zaniku i ponownego odtworzenia, tyle że ze zmienioną biegunowością. Z badań geologicznych wynika, że tego typu przypadki miały już miejsce i Ziemia przez jakiś czas była pozbawiona ochrony wynikającej z istnienia magnetosfery. Te zaniki ziemskiego pola magnetycznego wiąże się z epokami masowego wymierania lądowych gatunków zwierząt.

W przypadku wystąpienia silnych rozbłysków na Słońcu powodujących wyrzut dużej ilości zjonizowanej plazmy nie można zapewnić stabilności orbit i prawidłowego działania aparatury pokładowej satelitów i stacji kosmicznych okrążających Ziemię. Dlatego realnym zagrożeniem jest całkowita, globalna utrata łączności i konieczność odbudowy całej infrastruktury, zarówno naziemnej, jak i kosmicznej. W przypadku całkowitej awarii systemu energetycznego odtworzenie takiej infrastruktury zajmie prawdopodobnie wiele lat. W tym czasie będzie można korzystać z klasycznej jonosferycznej radiokomunikacji i radiofonii, zaś marynarze będą musieli przypomnieć sobie zasady nawigacji z użyciem sekstantu i uwzględnianiem położenia gwiazd, gdyż system GPS przestanie działać.

Co z tego wynika dla osób działających w branży zabezpieczeń?

fot2

Fot. 2. Plamy słoneczne, takie jak widoczne na zdjęciu nie pojawiały się w latach 2008 - 2010, przez co w tym okresie słońce zachowywało bardzo niską aktywność (zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości Hinode Mission)

Jak widać przejście silnej burzy magnetycznej stworzy na Ziemi zupełnie nową sytuację. W ciągu zaledwie kilku godzin warunki życia miliardów ludzi ulegną znacznemu pogorszeniu. Przede wszystkim bardzo szybko wyczerpią się zapasy paliwa, zabraknie energii elektrycznej, staną zakłady pracy, załamie się rynek, zabraknie żywności. W takich warunkach intensyfikują się wszelkie działania bezprawne, zaś zapanowanie nad nimi w warunkach szerzącego się chaosu będzie poważnym wyzwaniem dla zaskoczonych tym stanem służb bezpieczeństwa publicznego. Trudno wyobrazić sobie skalę tego zjawiska, jednakże częściowo można zabezpieczyć się przed jego skutkami.

Większości ludzi, szczególnie młodych, pozostaje w dużej zależności od powszechnie dostępnych usług, takich jak GSM, UMTS, HSDPA, GPS, SMS, MMS, GPRS, TCP/IP, VPN, VoIP i wielu, wielu innych, które trudno wymienić. Z biegiem czasu dostępność takich usług staje się dla wszystkich oczywista – jak dostępność powietrza czy przysłowiowego słońca na niebie. Gdy nagle tych zdobyczy zabraknie, przetrwają tylko te systemy, które działają niezależnie od skomplikowanej infrastruktury teleinformatycznej, zarówno naziemnej, jak i kosmicznej, oraz komercyjnie świadczonych usług.

Z tych względów podczas projektowania nowego systemu alarmowego warto zastanowić się, czy zastosowanie archaicznego łącza przewodowego lub własnej, dedykowanej linii radiowej nie jest lepszym rozwiązaniem niż korzystanie z usługi monitoringu alarmów za pośrednictwem telefonu komórkowego i wyspecjalizowanej agencji.

Należy zauważyć, że wszelkie służby o znaczeniu krytycznym decydują się na tworzenie własnych sieci teleinformatycznych w oparciu o mało podatne na zakłócenia linie światłowodowe. Profesjonalne systemy łączności radiowej, takie jak Tetra, także korzystają z własnych stacji przemiennikowych, własnych rezerwowych źródeł zasilania i nie są w żaden sposób zależne od tanich usług komercyjnych. Bynajmniej nie chodzi tu o dostosowanie się do skutków burzy magnetycznej, gdyż mało kto o tym wie i mało kto się nad tym zastanawia. Chodzi o zwyczajną dbałość o pracę systemów w warunkach kryzysowych, podczas powodzi, trzęsienia ziemi czy konfliktu zbrojnego. Tego typu podejście trafia jednak na opór w postaci praw ekonomii rządzących współczesnym światem. Telekomunikacja, ochrona fizyczna, a także cały świat mediów i rozrywki bazuje na tanich, powszechnie dostępnych usługach, zaś tworzenie własnych sieci i rozwiązań działających niezależnie od obcej infrastruktury jest znacznie droższe.

Jak uniknąć tragedii?

Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że prawdopodobieństwo wystąpienia silnej burzy magnetycznej jest niewielkie, jednak takiego zdarzenia wykluczyć się nie da i kiedyś musi ono nastąpić. Ze względu na losowy charakter zjawisk zachodzących na Słońcu silna burza magnetyczna może równie dobrze wystąpić za sto lat jak za dwa dni i z pewnością będzie stanowiła całkowite zaskoczenie dla mieszkańców Ziemi. Uświadomienie tego zagrożenia osobom odpowiedzialnym za wytyczanie kierunku rozwoju gospodarczego mogłoby zaowocować bardzo kosztownymi przedsięwzięciami umożliwiającymi złagodzenie skutków kataklizmu. Trudno jednak liczyć na podatny grunt dla takiej idei w świecie biznesu. Tak więc prognozy nie są optymistyczne – prędzej czy później zostaniemy spaleni słońcem.

Andrzej Walczyk

Zabezpieczenia 5/2012

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie tekstów bez zgody redakcji zabronione / Zasady użytkowania strony